Cześć!
Jak bardzo wpływa na nas nasza miłość do partnera? Jak bardzo ona nas zmienia? Powiem wam: tak bardzo jak na to pozwolimy. Słyszy się komentarze, że facet mnie zmienił, nie mam czasu dla starych znajomych, że zawładną moim życiem, porzuciłam moje pasje i rozwój osobisty, że podporządkował mnie sobie w każdej kwestii, nawet nie umiem ubrać się bez niego.
Bzdura! Facet to zrobi jeżeli się mu na to pozwoli, kobiety które twierdzą, że nie umieją się przeciwstawić same się przyznają, że na to pozwoliły. Owszem są różne sytuacje i słyszałam o wielu i wiele widziałam na własne oczy, ale czy to jest wymówka by zatracić samą siebie? Nie! Zdecydowanie nie. Trzeba znaleźć w sobie siłę i powiedzieć teraz moja kolei!
Sama osobiście myślałam "ja się nie dam nawet odrobinę, będę sobą do końca" Jakże ja się myliłam... Ogromnie, co mnie bolało długo, w sumie dalej boli. Z obecnego punktu widzenia mogę samej sobie powiedzieć "Matko jedyna, ale ty głupia byłaś."
Przyznaję się bez bicia, że byłam taką kobietą która wiedziała, iż zmieniła się przy miłości swojego życia. I tak powinno być, trzeba się zmienić by to wszystko wypaliło, obie strony muszą to zrobić. Jednak pozwoliłam by posunęło się to za daleko i obdarłam siebie z własnego JA. Tak myślałam do czasu... aż pojawił się nasz bobas i pozwoliłam się obedrzeć jeszcze raz. Na chwilę obecną jestem tylko matką...TYLKO.
A gdzie jest moje ja? Nie wiem, ale próbuje je odnaleźć, chociaż odrobinę, by napędziło mnie to do dalszych poszukiwań. A być może stworze nowe własne JA. Takie pasujące do upływu czasu, moich ról życiowych, mojego nowego życia które, niedługo znowu się zmieni.
Największą zmianą mojego życia było, jest i będzie moje JA. Nie mężczyzna, nie miłość, nie macierzyństwo, nie praca. Tylko ty sama będziesz swoją największą zmianą. Owszem wszystko to co wymieniłam wyżej wpływa na ciebie BARDZO, ale to i tak TY się zmieniasz.
Jako nastolatka, czy później młoda dwudziestka sądziłam, że pozostanę taka na zawsze. Myliłam się. Nasza podróż przez życie kształtuje nas w każdej minucie, sekundzie tylko zauważymy to jak już będzie po fakcie. Tylko od nas zależy jak to wszystko się potoczy.
Tęsknie za tym jaka byłam, przed tym wszystkim co się wydarzyło od skończenia średniej szkoły. Tęsknie za chęcią podróżowania, za moją kreatywnością, pomysłowością, za chęcią działania. Za fotografią, za pisaniem, za moim ciałem sprzed ciąży ( naprawdę tęsknie i nie wstydzę się przyznać).
Wiele straciłam, ale liczę na odzyskanie zdecydowanej większości i mam nadzieje... nie! Ja Wierzę że mi się to uda. Wierzę w siebie i wy też powinniście wierzyć w siebie. Bo kto ja nie wy sami?!
Nie chcę być tylko matką, mam wiele ról życiowych, a matka to ważna rola ale nie najważniejsza. Che być żoną (na powrót), kochanką i przyjaciółką mojego M. Chcę być fotografem, projektantką wnętrz, chcę mieć zgrabne i zdrowe ciało. Chcę być odważna, kreatywna, i co mi jeszcze tam w duszy gra. Zaczęłam od pisania i na tym nie skończę...
Chcę być na powrót SOBĄ!

Komentarze
Prześlij komentarz